Garmin InReach Explorer+. Subiektywna opinia.

Uwaga: Jest to moja subiektywna opinia, nie jestem technologicznym analfabetą i dość mocno krytykuję urządzenie. Ale gdyby ktoś się mnie zapytał czy kupiłbym je jeszcze raz, odpowiadam, że na 100% tak.

Czym jest Garmin InReach Explorer +. Jest to klasyczne urządzenie do nawigacji GPS z dodaną jedną ważną funkcją, ma możliwość dwukierunkowej komunikacji GPS, tam, gdzie tradycyjne sieci GSM nie mają zasięgu, masz możliwość wezwania pomocy.
  • istnieje możliwość wysyłania wiadomości tekstowych na numery telefoniczne, Twittera, Facebooka.
  • dodatkową zaletą jest możliwość wysyłania aktualnej pozycji GPS, oraz jej podgląd niemalże na żywo na stronie internetowej.
  • posiada funkcję SOS, w awaryjnej sytuacji po jego wciśnięciu zostajesz skontaktowany z globalnym centrum GEOS , które po konsultacji wyśle odpowiednie służby z pomocą. (można wykupić coś w rodzaju ubezpieczenia, w zależności od pakietu, możesz np. być zwolniony z opłat związanych z transportem lotniczym, etc)
Wszystkie informacje nt. Geos, kosztu abonamentów, etc, znajdziecie na stronie Garmina. W necie jest masa recenzji tego urządzenia, ale nie znalazłem nic związanego z realnym jego użytkowaniem.

Pierwsze wrażenia, zarządzanie danymi w urządzeniu.

Tragiczne, oprócz ładnego pomarańczowego koloru i dużego guzika, urządzenie budową oraz interfacem użytkownika bardzo mi przypomina leciwego Garmin Colorado 300 sprzed 10 lat. Nie posiada ekranu dotykowego, guzikom brakuje podświetlenia, sam ekran jest niemalże tej samej wielkości co w Colorado. By móc w pełni wykorzystać możliwości urządzenia, trzeba założyć konto na stronie https://eur.inreach.garmin.com/, dodatkowo, by działała komunikacja satelitarna, trzeba wykupić jeden z kilku pakietów subskrypcji (więcej info na stronie Garmina).
Urządzeniem, trackami zarządza się przez stronę https://eur.inreach.garmin.com/, można tam dodawać tracki GPS, planować trasę, przygotować szablony wiadomości tekstowych, ustawić profile mediów społecznościowych, zrobić update urządzenia.
Zsynchronizować dane ze strony z samym urządzeniem można na dwa sposoby:
  1. Uruchamiając na komputerze aplikację inReach Sync i podpinając urządzenie przez port USB.
  2. Instalując w telefonie aplikację Garmin Earthmate i parując urządzenie z telefonem przez bluetooth. Sama aplikacja EarthMate w porównaniu z Locus, Orux, Russian Topo maps, lub innymi szczerze mówiąc jest totalnie siermiężna i nieintuicyjna.
I tu pojawiają się pierwsze schody. Po pierwsze, do synchronizacji jednym lub drugim sposobem, potrzebny jest dostęp do internetu, tak by dane z konta garmin zsynchronizowały się z urządzeniem. Rozumiecie, gadżet do komunikacji i nawigacji, tam gdzie nie ma zasięgu. Pewnie same tracki można wgrać po usb, ale przynajmniej na Maku komputer nie widzi urządzenia i nie podłącza go jako nośnik.
Przydatną funkcją jest możliwość pobrania prognozy pogody dla wybranego rejonu, na początku ją bagatelizowałem, jednak bez zasięgu gsm bardzo się przydała.
Dodatkowo zauważyłem, że w szczególności w godzinach wieczornych sama aplikacja inReach Sync często zgłasza problemy z połączeniem z serwerami, nie można wtedy pobrać map, zrobić synchronizacji danych, etc. Zgaduje, że wynika to z obciążenia serwerów przez użytkowników z drugiej strony ziemi . Przed wyjazdem na stronie zaznaczyłem mapy na stronie inReach, które chciałem zsynchronizować z urządzeniem, teoretycznie wszystko zadziałało, ale nad Morzem Białym w pewnym momencie chciał ściągać prawie 2GB map….To, że mapy synchronizują się z EarthMate, wcale nie oznacza, że są również w urządzeniu….

InReach w samochodzie.

InReach vs Tablet
Zacznę od tego, że dedykowany uchwyt z zasilaniem jest koniecznością, jeśli urządzenie ma być włączone cały czas. Drugim argumentem za jego zakupem jest fakt, że w razie konieczność użycia funkcji SOS urządzenie jest dostępne, w widocznym miejscu i co najważniejsze naładowane.
U mnie jest skonfigurowane w ten sposób, że automatycznie rozpoczyna zapis trasy gdy tylko zostanie włączone (włącza się również samoistnie gdy tylko zostanie włożone do uchwytu). U mnie głównym ekranem jest informacja dot. podróży, do którego dodałem jeszcze informacje nt. godziny zachodu słońca. W awaryjnych sytuacjach, zamiast bawić się tabletem, odpalam mapę i wracam po śladzie. Jak widać na zdjęciu, ekran w porównaniu z tabletem jest malutki, ale wystarczający. A oprócz tego, ma być zwyczajnie dostępny w awaryjnej sytuacji, tak jak apteczka lub gaśnica.

Tracki, trasy, gpx, kml, etc.

Przez lata wypracowałem sobie pewien działający i sprawdzony sposób przygotowywania tras. Sporo różnych aplikacji, stron internetowych, indywidualnych map, etc. Plan trasy, punkty POI, etc składam w jedną całość w aplikacji BaseCamp opracowanej lata temu przez Garmina. Dotychczas, gdy wszystko miałem już gotowe, zapisywałem plik KML/GPX, wgrywałem go na pozostałe urządzenia, ewentualnie synchronizowałem z Colorado 300 i wszystko działało. BaseCamp NIE widzi inReach. Zwyczajnie, nie ma go jako wspieranego urządzenia. A jest to jednak Garmin.
By zgrać trasę i poi na urządzenie z komputera, muszę wejść na stronę https://eur.inreach.garmin.com/, zaimportować plik, a potem odpalić synchronizację. Dodatkowo, obsługa samej strony jest dość mocno nieintuicyjna, czasem coś się przymuli, nie załaduje, zmieni sobie ikony lub nawet nie wyświetli (w szczególności wieczorami). Planowanie trasy to proste linie między punktami, brakuję “dociągania” do istniejących dróg, dokładnej kalkulacji odległości, etc. wzorem Locusa albo nawet google maps. Lipa. Własne mapy, można o nich zapomnieć, są tylko cztery predefiniowane. I czy naprawdę jest potrzebny internet by móc zsynchronizować dane tras??? WTF?
Generalnie, tzw. user experience jest tragiczne, nie trzyma standardów 2018 roku, może okolice 2008.

Wsparcie, czyli tak zwany Helpdesk

Krótko, tragedia. Kontaktowałem się z infolinią telefonicznie i mailowo gdy miałem problemy z synchronizacją. Na infolinie nie da się dodzwonić, czekałem po kilkanaście minut, gdy się w końcu dodzwoniłem, nie uzyskałem pomocy, co więcej, mieli wysłać maila, na który miałem przesłać screeny, nie dostałem go do dzisiaj. Na pytania wysłane w formularzu na stronie otrzymałem odpowiedz niemalże po tygodniu, gdy już zorientowałem się, że wszystko zależy od pory dnia i że przed południem spokojnie mogę wszystko zrobić. Dla mnie fikcja.

Atut, który przekreśla wszystkie minusy.

Z autopsji wiem, że gdy jest się gdzieś daleko samemu, do głowy przychodzą różne myśli, ‘a co jeśli?, a co gdy?, a jak?’ InReach Explorer + daje spokój i zdejmuje w trakcie samotnego wyjazdu czarną myśl pt. “co jeśli będę potrzebował pomocy”. Gdy kilkadziesiąt lub kilkaset km od cywilizacji w postaci paru drewnianych chat zawalił się pod samochodem drewniany most, gdy na bagnach usłyszałem przeraźliwy metaliczny dźwięk wydobywający się z przodu samochodu, nie panikowałem. (dla ciekawskich pinezka: https://goo.gl/maps/356oKVXAYEk).

Bez InReach pewnie bym tutaj zaczął panikować. https://goo.gl/maps/356oKVXAYEk
Wiedziałem, że jeśli sam sobie z problemem nie poradzę, mam możliwość po pierwsze dwustronnej komunikacji z bliskimi, a gdy zaistnieje taka konieczność wezwania konkretnej pomocy, od kogoś z paliwem, po helikopter ratowniczy. I ta myśl dawała mi taki spokój, taki komfort, że przekreśla wszystkie minusy o których wcześniej pisałem.
Czy polecam, czy jeszcze raz bym kupił na potrzeby samotnych eskapad. Na 100% tak. Obecnie mam świadomość, że funkcja nawigacji jest w tym przypadku wartością dodaną, a nie główną funkcją tego urządzenia. Tak jakby była to gaśnica lub apteczka z funkcja gps. Dopiero w naprawdę awaryjnej sytuacji docenisz fakt posiadania tego Garmina. Piotr Kozłowski, Śladem Wierzb.
Komentarze

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.